Kiyora po japońsku oznacza czystość. Pokazany na październikowych targach w Paryżu w 2008 roku model cechować ma przyjazna technologia, niskie spalanie oraz przydatność zwłaszcza w ruchu miejskim. Wskazuje na to dobitnie 4-cylindrowy silnik z bezpośrednim wtryskiem o pojemności zaledwie
1.3 litra. Ekologicznej technologii dopełnia system Start and Stop, który wyłącza silnik podczas postojów. Na niewielkie spalanie ma również wpływ waga auta - tylko
900 kg. Model o długości
3770 mm o rozstawie osi
2495 mm osadzono na
18-calowych felgach.
6-biegowy automat na przednie koła przenosi moc z silnika umieszczonego z przodu. By ułatwić manewrowanie w środowisku miejskim auto ma jedynie
1685 mm szerokości. Wygląd wysokiego na
1390 mm auta nawiązuje do stylistyki poprzednich konceptów i bazuje na kropli wody. Jeśli chodzi o ten żywioł, to to na wskroś przyjazne środowisku auto ma jeszcze jedną ciekawą zaletę. Otóż deszczówka spadająca na dach zostaje przepuszczona przez specjalny system filtrów, by na koniec auto podało w kabinie wodę w butelce zupełnie zdatną do picia. Jak widać, designerzy i konstruktorzy wzięli sobie do serca nazwę modelu i jego nawiązanie do wody. Przód auta jest dość gładkim monoblokiem. Po bokach znalazło się miejsce na stylistycznie podobne do tych z modelu Ryuga świateł, z tym, że w tym wypadku nie są to główne reflektory. Te, o kształcie przymróżonych kocich oczu umieszczono niemal na wysokości krótkiej, gładkiej maski. Poniżej umieszczono długie faliste migacze przeciągnięte między małymi ostrymi wlotami powietrza. Z boku wspomniane felgi przypominają chromowane wirniki lub łopaty śrub od łodzi. Masywne progi są na stałe złączone z resztą nadwozia, które niemal w całości polakierowano w morski turkus. Wyjątek stanowią tu otwierane do góry drzwi, na niemal całości których zastosowano ciemno-szarawą, trójwymiarową rzeźbę wodną. Od dołu drzwi, ku tyłowi ciągnie się znowu zwykły kolor nadwozia. Tył jest na wysokości tylnej szyby nieco wklęsły. Na tej samej wysokości powstały po dwa światła na stronę, oczywiście w formie krzywych, falujących linii. U dołu muskularnego tylnego pasa znalazło się tradycyjnie miejsce na oznaczenie modelu, które zakańcza się charakterystycznym "dzióbkiem" pomiędzy otworami poniżej. Wnętrze to idylla krzywizn, długich i smukłych elementów przypominająca jaskinię rzeźbioną przez setki lat przez wodę. Konstruktorzy Mazdy znowu poszli o krok dalej - pokazali, że małe miejskie autko wcale nie musi być nudne. Kiyora, jeśli wejdzie do produkcji ma zastąpić Mazde 2 w tym segmencie aut. Oby tak się stało, bowiem nawet słaby silnik i osiągi nie wpływają negatywnie na postrzeganie tego auta. Powiem więcej, do koncepcji modelu nie pasowałaby żadna mocarna jednostka napędowa. Zakłóciła by czystość i ideologie wodnego konceptu. Wygląd auta rekompensuje nam niedostatek mocy i jestem pewien, że znajdzie on wielu zwolenników, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Kto wie, może znajdą się też tacy, którzy porzucą swoje ostre Lamborghini czy Ferrari na rzecz tego spokojnego piękna.