Jak wielu z Was kojarzy duńskie samochody? Ja pomimo wielu wysiłków nie byłem w stanie przypomnieć sobie żadnego. Okazuje się jednak, że duńczycy nie zabierali się za półśrodki i od razu postanowili zaistnieć w świecie supersamochodów. I tak powstał model ST1. Wpierw jednak garść danych technicznych. Ważący
1376 kg samochód jest napędza dokładnie
7-litrowy silnik
V8 z 16-toma zaworami. Umieszczony centralnie, wspomagany przez turbo osiąga on aż
1104 KM przy
6900 obr./min. Gdy dołożymy do tego
1430 Nm momentu obrotowego przy
4500 obr./min. rysuje się nam obraz auta zrywającego spore kawały asfaltu przy starcie. Dodam tylko, żę prędkość ograniczono elektronicznie...do
375 km/h, a pierwszą "setkę" osiągniemy po równych
3 sekundach.
6-stopniowa skrzynia biegów przenosi auta na tylne koła
802 KM na tonę. By zatrzymać tego potwora seryjnie montuje się hamulce z 6-tłoczkowymi zaciskami i
380 mm wentylowanymi tarczami z przodu,
355 mm tarczami z tyłu. A opcjonalnie możemy zamówić 394 mm, ceramiczne tarcze z 8-tłoczkowymi zaciskami. Te ogromne hamulce zmieszczono w kołach
19" x 9.5" z przodu oraz
20" x 12.5" z tyłu. O styk z podłożem dbają opony Michelin, które mają rozmiar
255/35 19YR na przedniej osi, zaś na tylnej jest to
335/30 20YR. W celu dobrego wyważenia pojazdu jego rozstaw osi to aż
3055 mm przy długości
4665 mm. Stabilność w zakrętach zapewniają podwójne wahacze w połączeniu z gazowo - hydraulicznymi amortyzatorami. Szerokość
2041 mm i to bez lusterek nie zapewnia dobrego manewrowania podczas parkowania, tym bardziej, że siedzimy dość nisko, bo auto ma zaledwie
1198 mm wysokości. Zdecydowanym zaskoczeniem i to jak najbardziej na plus jest wygląd auta. Nie mająca historii w projektowaniu aut duńska firma pokazała swój lwi pazur. Auto jest muskularne, wzbogacone dużą ilością przetłoczeń i wlotów i aż kipi testosteronem. Widok od przodu pokaże nam naprawdę wkurzony face-look. Potrójne światła bez jakichkolwiek kloszy umieszczone są po prostu we wnękach wyłożonymi siatką. Poniżej znajdziemy już wloty powietrza zakończone dyfuzorami. Spore wrażenie robi ogromny, 6-cio kątny, podłużny, centralnie umieszczony wlot powietrza. Na masce znajdziemy dwa wielkie wgłębienia zapewniające docisk aerodynamiczny nie obciążonej silnikiem przedniej osi. Siedmioramienne felgi wyglądają dość zwyczajnie ale doskonale komponują się z nadwoziem. Nie zwyczajnie wygląda natomiast ciągnące się wzdłuż drzwi spore wcięcie zakończone kanałem dolotowym do chłodzenia silnika. Poniżej znajduje się płaska listwa progowa. W górnej części drzwi, aż po tylne nadkola znajdziemy kolejne przetłoczenie, zaś kabina zwęża się ku tyłowi. Przy tylnych światłach zastosowano podobne rozwiązanie jak przy przednich. Zostały one umieszczone bez kloszy we wnękach wyłożonych siatką. W tym samych wnękach umieszczono po jeden okrągłej końcówce wydechu. Same wnęki wystają nieco ponad tył nadwozia tak, że między nimi został umieszczony spojler. U dołu zderzaka mamy spore wcięcie zakończone dyfuzorem. Wewnątrz znajdują się kubełkowe fotele, a wszystko obszyto przyjemnym pluszem. Sumując te wszystkie doznania stwierdzam, że to fantastyczny samochód, znacząco odbiegających od standardów, szalony i szokujący. Potężny moment obrotowy wraz z ręczną skrzynią biegów oraz napędem na tylne koła zakrawają na samobójstwo, a w najlepszym razie na kawałki jezdni rozrzucone w promieniu kilometra od startu. Na szczęście lub nie szczęście tej adrenaliny będzie w stanie zakosztować jedynie 15-stu śmiałków, bowiem właśnie do tylu sztuk ograniczono produkcję.